Z lokalnego performera do lidera globalnego

Współczesny świat biznesu stawia przed nami wyzwania związane z globalizacją. Kiedy przechodzisz z roli lokalnego lidera do pozycji globalnej, stajesz przed zupełnie nowymi wyzwaniami. W takiej transformacji kluczowe jest bezpieczeństwo – poczucie, że masz przestrzeń na zrozumienie i adaptację do nowych realiów. Słucham Twoich doświadczeń i oczekiwań, pomagając Ci przejrzeć się w lustrze Twojej obecnej roli, aby lepiej przygotować się na nadchodzące zmiany.

W tym procesie niezwykle istotne jest rozpoznanie Twoich mocnych stron. Wspólnie pracujemy nad tym, aby odkryć, które z Twoich umiejętności będą kluczowe na globalnej arenie. Jednocześnie identyfikujemy te obszary, które mogą wymagać wzmocnienia. W ten sposób budujemy solidny fundament Twojej nowej roli. Z każdym kolejnym krokiem dostrzegasz swoje wewnętrzne zasoby, które będą Cię wspierać w nowym, bardziej wymagającym środowisku.

Transformacja nie jest łatwa, ale kiedy masz świadomość swoich zasobów i wiesz, jak je wykorzystać, zaczynasz działać z większą lekkością. Właśnie ta lekkość sprawia, że adaptacja do nowych wyzwań staje się mniej stresująca, a bardziej ekscytująca.

Mentoring i coaching w rozwoju kariery

Rozwój kariery to podróż, która nie polega wyłącznie na zdobywaniu kolejnych stanowisk, ale na odkrywaniu, kim naprawdę jesteś i jakie masz zasoby do zaoferowania. W mojej pracy z osobami rozwijającymi swoją karierę słucham ich opowieści o dotychczasowych doświadczeniach, ambicjach, a także obawach, które często blokują ich rozwój. Wspólnie tworzymy przestrzeń, gdzie możesz przejrzeć się w lustrze swoich możliwości i ograniczeń.

Często zaczynamy od zidentyfikowania wzorów do naśladowania. Kto jest Twoją inspiracją? Jakie cechy u innych osób chciałbyś rozwinąć u siebie? To pytania, które pozwalają nam zbudować plan działania, oparty na Twoich unikalnych zasobach i aspiracjach. Jednak wzór do naśladowania nie jest celem samym w sobie – to jedynie kierunek, który pomaga Ci odkrywać własne mocne strony.

W moim podejściu kluczową rolę odgrywa bezpieczeństwo. Chcę, abyś czuł się swobodnie w eksplorowaniu swoich potencjalnych ścieżek kariery, nawet jeśli oznacza to podejmowanie ryzyka lub zmianę dotychczasowego podejścia. Kiedy zyskujesz pewność, że możesz odkrywać nowe obszary bez lęku przed oceną, zaczynasz działać z większą lekkością i swobodą. Ta lekkość pozwala Ci rozwijać swoją karierę w sposób, który jest autentyczny i zgodny z Twoimi wartościami.

Szukasz stanowisk czy zasobów

Rekrutowałem kiedyś do zespołu zaawansowanych analiz danych. Chętnych było wielu, ale do mnie długo nie dotarło ani jedno CV. Wszystkie życiorysy zatrzymywały się po drodze, ocenione jako nieadekwatne, zanim ktokolwiek mi je pokazał.

Trudno się dziwić. Szukałem czegoś, czego nie było w żadnym schemacie stanowisk. Nie technologii, nie certyfikatów. Szukałem otwartego umysłu: kogoś, kto rozumie różnicę między korelacją a przyczyną, kto zamiast liczyć kolejne średnie sięgnie po drzewo decyzyjne, kto stworzy nietypową wizualizację i jeszcze ją wybroni. Tego nie dało się wpisać w pudełko z nazwą stanowiska. Więc filtr, zbudowany z pudełek, robił swoje. Odrzucał.

Poprosiłem o jedno: odwróćmy kolejność, wszystkie CV najpierw do mnie. Mój filtr był prosty, może nawet naiwny. Skoro zoolog czy psycholog przeczytał ogłoszenie opisujące, czego naprawdę potrzebuję, i stwierdził „to o mnie”, to zasłużył na rozważenie. Nie sprawdzałem nazw stanowisk. Sprawdzałem, czy ktoś rozpoznał siebie w opisie pracy, nie w tytule.

Część osób zrozumiała ogłoszenie opacznie, te odfiltrowałem sam. Ale kilka z tych, które wcześniej nie przeszły sita, okazało się dokładnie tymi, których szukałem. Talenty tam były cały czas. Nie przechodziły przez słownik, którym ich szukano.

Cudze sito, własne sito

Nikt w tamtej rekrutacji nie zawinił. Sito porównywało życiorysy ze znanymi wzorcami, a ja szukałem ludzi, dla których wzorca jeszcze nie było. To nie jest wina, to po prostu tak działają filtry zbudowane z gotowych kategorii.

Cudze sito udało mi się wtedy naprawić. Na własnym łapię się do dziś. Gdy proszę znajomych, żeby kogoś polecili, podaję nazwę pudełka, nie opis potrzeby. Szukam „project managera”, zamiast opisać, czego faktycznie potrzebuję. Gdy szukasz kompetencji, a filtrujesz po stanowiskach, znajdziesz stanowiska. Ludzie zostaną po drugiej stronie sita.

Co to oznacza dla Twojej kariery

To samo dzieje się po drugiej stronie, kiedy to Ty szukasz następnego kroku. Łatwo zapytać: jakie stanowisko chcę zająć za dwa lata. Trudniej, ale uczciwiej: jakich zasobów używam najchętniej, i gdzie jeszcze mogłyby się przydać, niezależnie od tego, jak nazywa się stanowisko, w którym miałyby się znaleźć.

Rozwój kariery, który zaczyna się od nazwy stanowiska, zwykle kończy się powtórzeniem tego, co już znasz. Rozwój, który zaczyna się od zasobów, czasem prowadzi w miejsca, których żadna nazwa jeszcze nie opisuje.


Więcej o tym, jak pracuję z osobami rozwijającymi karierę, przeczytasz na stronie Coaching.

Lustro, które słucha

Jedną z zasad, na której stoi moja praca jako coacha, jest dyskrecja. Nie jako formalność czy podpisana klauzula, tylko jako coś wpisanego w samą metodę. Opowiem, skąd to wiem.

Kiedyś, w środku dnia pracy, pod firmę podjechał nieoznaczony radiowóz. Bez syreny, ale z kogutem pod szybą i sprzętem uwieszonym na funkcjonariuszach, więc nie było wątpliwości, co to jest. Koledzy z pracy akurat stali na zewnątrz. Widzieli, jak wsiadam.

Zabrano mnie do szpitala specjalistycznego. Tryb interwencyjny, tłumaczenie na miejscu, dla Głuchej kobiety, która akurat nie mogła mówić własnym głosem. Nie powiem więcej, bo ta historia nie jest moja. Miejsce było ciężkie. Sprawa była ciężka. A moja empatia, która nigdy nie umiała się wyłączyć, sprawiała, że było jeszcze ciężej.

Wieczorem wróciłem do żony i dzieci. Byli ciekawi, gdzie mnie tak długo nie było. Nazajutrz w pracy koledzy pytali o radiowóz, a ich domysły szły od aresztu, przez wypadek w rodzinie, po wycieczkę krajoznawczą. Trzęsło mną od środka, ale odpowiadałem wymijająco, bo nic więcej nie mogłem powiedzieć. Nie dlatego, że nie ufałem ludziom, których pytania słyszałem. Dlatego, że to, co nosiłem tamtego dnia, nigdy nie było moje do opowiedzenia.

Co z tego zostało

Minęło sporo czasu, zanim zobaczyłem, że dyskrecja, której nauczyłem się wtedy jako tłumacz, jest dokładnie tym samym narzędziem, z którego korzystam dziś jako coach. Klient czasem pyta, czy rozmawiałem z kimś o jego sprawie, czy wspominałem o niej innym klientom, czy zostawiam po sobie jakiś ślad. Odpowiadam tak samo wymijająco, jak wtedy żonie i kolegom. Nie dlatego, że mam coś do ukrycia. Dlatego, że lustro, które komuś podstawiam, nie może nosić w sobie odbić innych ludzi.

Gdybym pamiętał czyjeś odbicie i przynosił je do kolejnej rozmowy, przestałbym być lustrem. Stałbym się kimś, kto porównuje, kto ocenia jedną osobę miarą drugiej, kto niesie ze sobą bagaż wcześniejszych rozmów i mimowolnie każe im na siebie wpływać. Dyskrecja nie jest u mnie zasadą narzuconą z zewnątrz, procedurą do przestrzegania. Jest wpisana w samą metodę. Bez niej lustro przestaje działać.

Dlaczego akurat lustro

Wybrałem tę metaforę świadomie, bo dobrze opisuje, czego nie robię. Nie przynoszę Ci gotowych odpowiedzi. Nie doradzam, w sensie: nie mówię, co powinieneś zrobić. Odzwierciedlam to, co mówisz i to, co pokazujesz, kładę te dwie rzeczy obok siebie, i pytam, jak jedno ma się do drugiego.

Czasem to, co odbija lustro, jest drobnym szczegółem, który sam pomijałeś, bo wydawał się nieistotny. Czasem to sprzeczność: mówisz jedno, ale ton głosu, tempo, to, co pomijasz, pokazuje coś innego. Nie chodzi o przyłapanie Cię na czymś. Chodzi o to, żebyś zobaczył siebie pełniej, niż widzisz na co dzień, kiedy jesteś zbyt blisko własnego życia, żeby dostrzec jego kształt.

Lustro nie ocenia tego, co odbija. Nie mówi, że Twoje odbicie jest złe albo dobre. Po prostu pokazuje, co jest, dokładnie takie, jakie jest, żebyś mógł sam zdecydować, co z tym zrobić.


Więcej o mojej pracy jako coacha przeczytasz na stronie Coaching.